wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział XVII

Spojrzałam na telefon i ujrzałam na nim SMS:
Od: Justin<3
Ja Ciebie też kochanie, dobranoc :*
Tak na pobudkę to była świetna wiadomość od rana. Wstałam z łóżka idąc do swojej szafy wyciągając z  niem białą przewiewną koszulę, do tego czarna spódniczka do kolan, rajstopy i baleriny. Koszulę włożyłam w spódnicę nałożyłam rajstopy i podeszłam do swojego lustra. Przejrzałam się w nim, udałam się do łazienki, umyłam ręce,twarz i zęby. Wzięłam puder i nakryłam nim całą twarz rozmasowując w każdym miejscu na swojej buzi. Do tego przejechałam tuszem do rzęs. Przesłałam sobie uśmiech, po czym wracając do swojego pokoju spojrzałam w lustro. Spięłam swoje włosy w koka. Sięgnęłam do szafy po swoją torbę i spakowałam do niej istotne rzeczy.
Zeszłam na dół witając się ze wszystkimi. Usiadłam przy stole chwytając za dzbanek z sokiem i nalewając sobie do szklanki. Zrobiłam sobie jedną kanapkę z serem i szynką. Skonsumowałam ją dość szybko i oznajmiłam wszystkim że wychodzę. Nagle tata mnie zawoła
-Kochanie, a numer?
-Ah no tak!-wróciłam się-Dziękuję tatusiu-pocałowałam go w czoło i skierowałam się ku wyjściu
Zamykając za sobą drzwi ujrzałam Justina, chyba w nowym samochodzie. Podeszłam do niego i nie wchodząc jeszcze  do jego auta, nachyliłam się i powiedziałam
-Mogę się z panem zabrać?
-Wsiadaj maleńka-zaśmiał się
Usiadłam obok niego i pocałowałam go na przywitanie. Spojrzałam w jego stronę i wyjęłam z kieszeni torby karteczkę.
-Masz kochanie, tutaj zadzwoń, najlepiej dzisiaj-oznajmiłam
-Dobrze-odparł-Muszę ci powiedzieć że pięknie wyglądasz, szkoda że rzadko się tak ubierasz-zachichotał
-Oj tam, dzisiaj tak wyjątkowo bo nie miałam jak się ubrać
-No dobrze, dobrze kochanie-ruszył w stronę szkoły.
Byliśmy pod szkołą już po 20 minutach. Odprowadził mnie jak zwykle pod klasę. Lunch spędziliśmy razem. Nie powiem że nie, ale lekcję mi bardzo szybko zleciały. Na całe szczęście.
Wychodząc ze szkoły,ktoś mnie chwycił za ramię i pociągnął do siebie. To był Bieber
-Jezu nawet nie wiesz jak mnie wystraszyłeś, głupek-objęłam go
-Ale twój kochanie głupek
-Tak wiem, kocham cię
-Ja Ciebie mocniej-pocałował mnie namiętnie nagle.
Drażniliśmy się jak zwykle, ale bardzo to lubiłam. W końcu to zaprzestałam, patrząc mu głęboko w oczy.
-I co zadzwoniłeś?-nie mogłam się w sumie doczekać odpowiedzi
-Tak dzwoniłem, powiedział że jeżeli chcę i mogę to już dzisiaj wpaść.
-To fantastycznie i co wpadniesz?-spytałam
-Raczej tak, a pojechałabyś ze mną kochanie?
-Jeżeli chcesz...-nagle mi przerwano
-Jeszcze się pytasz, oczywiście że chce, jesteś dla mnie ważna i chciałbym żeby mnie spierała w każdych chwilach-jeździł kciukiem po moim policzku
-No dobrze kochanie, a o której godzinie chcesz?
-Jeżeli chcesz to możemy teraz tam wpaść-uśmiechnął się
-Dobrze, to chodźmy-pocałowałam go lekko żeby czuł niedosyt.
Wsiedliśmy do jego samochodu. Nawet nie wiedziałam gdzie jechaliśmy, ponieważ nigdy tam nie byłam. Po jakiś 45 minutach byliśmy na miejscu, bo jeszcze trochę postaliśmy sobie w korku. Te studio znajdowało się samym centrum miasta. Jeszcze były godziny szczytu.
Wyszliśmy i skierowaliśmy się ku wejściu. Objął mnie a ja spojrzałam ku jego twarzy
-Boisz się kochanie?
-Nie misiu, właśnie idę spełniać swoje marzenia, więc nie mam czego. Co będzie to będzie. Najważniejsze że ty tu jesteś ze mną.-pocałował mnie w czoło
Nie odpowiedziałam na to, gdyż już byliśmy w środku i przyjęła nas bardzo miła pani. Powiedziała żebyśmy poczekali bo u Adama(tak się nazywał ten kolega mojego ojca) ktoś jest.
Usiedliśmy na bardzo wygodnych kanapach, a Bieber objął mnie ramieniem i czekaliśmy. Uśmiechałam się do niego od czasu do czasu, a on mnie raz, może dwa pocałował w czoło.
Nagle usłyszeliśmy jak ktoś wychodzi z pomieszczenia. Obydwoje wstaliśmy, a wysokiej postury mężczyzna kogoś żegnał i nagle spojrzał na nas.
-Czyżby Justin...-nie dokończył
-Tak Bieber -odparł i podał w jego stronę rękę
-Spodziewałem się dzisiaj pana, ale wejdźcie do środka, obgadamy wszystko.
Rozmawiali chyba przez godzinę, wszystkiemu się tylko przyglądałam, nie chciałam się wtrącać. Adam się strasznie zachwycał głosem Justina, bo ten pokazał mu co nie co potrafi. Weszli do studia i nagrali kawałek. To była piosenką ta, którą mi zaśpiewał na moich urodzinach. Był to tylko fragment, ale był fantastyczny. Umówili się na jutro, żeby dokończyć pracę. Miał dla niego niezły plan, żeby go rozpowszechnić i zrobić z niego gwiazdę.
Wyszliśmy ze studia, a Justin mnie odwiózł do domu. W czasie jazdy spojrzałam na niego i spytałam
-I jak podoba Ci się to czy raczej nie?
-Tak wszystko jest pięknie tylko nie jestem tego wszystkiego pewny-uśmiechnął się
-Będzie dobrze wierze w Ciebie.-pocałowałam go w policzek
-Nawet nie wiesz jak Cię kocham
-Oj kochanie...-mruknęłam
Odwiózł mnie do domu, jak zwykle pocałowałam go namiętnie i weszłam do domu. Tak już cholernie za nim już  tęskniłam, zresztą jak zwykle. Ciągle mi chodziła jego piosenka po głowie. Poszłam do rodziców powiedzieć im o wszystkim. Chyba się cieszyli tak samo jak on i ja. Nagle się źle poczułam.Dostałam nudności, wymiotowałam ze 3 razy,  leżałam w łóżku i myślałam że umrę. Chciałam żeby Justin był koło mnie. Napisałam do niego, że jestem chora i że jutro nie idę do szkoły. On się chyba strasznie zaniepokoił...


~~~~~~~~~~
i jak się podoba? notki będą codziennie o 21 dodawane :))) 

8 komentarzy:

  1. FFFFFFFFFajne ;) następne !

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietnie^^ trzymam CIę za słowo czekam do jutra i nie umiem się doczekać ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne . ! bardzo mis ie podobał ten rozdział zresztą co ja będę oszukiwać wszystkie są świetne pisz tak dalej . ! < 3

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie chaotycznie piszesz, ale bardzo fajne. :) zapraszam do poczytania mojego opowiadania o Justinie Bieberze. http://opowiadanieja.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  5. super ;) nie mogę się doczekać następnego ;D - @thisswaggirl_JB

    OdpowiedzUsuń
  6. świetnee <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Super blog zapraszam do mnie :) http://jazdakon.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. http://jazdakon.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń