wtorek, 16 kwietnia 2013

Rozdział VII

Zabrał mnie on na niewielką polanę. Było jedno wielkie drzewo. Chyba klon, ale nie znam się na tym. Znajdowała się pod nim niewielka ławeczka na której usiedliśmy. On usiadł naprzeciwko mnie. Uśmiechał się ciągle do mnie, puszczał oczka. Rozmawialiśmy ze sobą, było bardzo przyjemnie. Po chwili dowiedział się że na brzuchu mam łaskotki. Nie było końca gdy wiedział o moim tajemnym miejscu. Zaczęłam go bić po ramieniu, klatce piersiowe, ale go jakby wcale nie ruszało. Nie dziwie się, jak miał wszystko tak umięśnione. Zaczęliśmy się wygłupiać jak jakieś małe dzieci.
-Ej masz może jakiś długopis czy coś? Pozwól że sobie sprawdzę.-sięgnął do mojej torby wyjął mój piórnik, a z niego marker
Trudno nie było się domyślić po co mu był potrzebny. Na moim gipsie napisał „szybko mi zdrowiej kochanie”. Gdy to przeczytałam, zaśmiałam się przesyłając mu uśmiech, chociaż jego i tak był lepszy, o wiele...
Nagle on zaczął czegoś szukać w sowim plecaku. Wyciągnął jakąś białą kartkę na której było coś napisane.
-No bo mam do Ciebie taką prośbę, bo napisałem tekst, i może go przeanalizujesz?-podał mi kartkę.
Była ona złożona, więc rozłożyłam ją i wczytując się w tekst. Było tam napisane „Żyjemy pod presją. Siedem miliardów ludzi próbuje zmieścić się na tym świecie. Wytrzymamy to razem, Uśmiech na twej twarzy choć twe serce się smuci. Ale hej teraz,wiesz,dziewczyno. Oboje wiemy ,że ten świat jest okrutny. Ale ja wykorzystam moją szanse. Tak jak długo mnie kochasz. Możemy głodować. Możemy być bezdomni. Możemy być spłukani. Tak jak długo mnie kochasz. Będę Twoją platyną. Będę twoim srebrem. Będę Twoim złotem”* Tekst był niesamowity! Nie spodziewałam się po nim że piszę tak romantycznie, z takim uczuciem, że w ogóle komponuję. Normalnie nie mogłam, się oderwać od tekstu. Uśmiechałam się, a gdy skończyłam czytać, podałam mu kartkę
-Ten tekst jest fantastyczny, słowa dobrze dobrane. Nie spodziewałam się po Tobie zresztą ciągle, poznaje coś nowego u Ciebie, jak ciągle zresztą. A ten tekst kiedy napisałeś i o kim?-spojrzałam na niego.
-No napisałem go wczoraj przed naszym obiadem. Nudziło mi się, a od czasu do czasu coś komponuję, nawet nie wiesz ile tego mam w domu, przeważnie o miłości. A o kim to jest? O pewnej dziewczynie którą niedawno poznałem, nie wiem jak jej wyznać miłość, więc napisałem po prostu tą piosenkę.-uśmiechnął się do mnie składają kartkę i wkładając do kieszeni- Ale Ci się podoba?
Zastanawiałam się do jakiej dziewczyny to pisał. Chyba obudziła się we mnie zazdrość jak nigdy. Nagle się ocknęłam
-Oczywiście że tak, jest naprawdę bardzo dobra, jak i nie lepiej
-To dobrze, bo w sumie zależało mi na twojej opinii-odparł, po czym spojrzał na telefon, sprawdzając która jest godzina-Oj dobra, chodź już musimy iść na lekcję już
Nagle on przysunął się do mnie i nasze czoła się złączyła. Wynikła z tego niezręczna sytuacja, on chyba chciał mnie pocałować, ale ja szybko się odsunęłam i dałam mu znak że nie chce. Nie byłam po prostu na to gotowa. Zauważyłam że chyba przykro mu się zrobiło. Nie wiedziałam co zrobić, ale pomógł mi wstać i odprowadził mnie pod salę, którą miałam lekcję.
Podziękowałam mu i weszłam na salę gimnastyczną bo akurat miałam wf, nie mogłam nic robić, więc siedziałam na telefonie i napisałam do Justina SMS'a
Do: Justin:)
Chyba po wf pójdę do domu, bo strasznie mnie noga boli. Będę musiała zadzwonić po mamę, ale nie wiem czy ma teraz wolną chwilę. Nienawidzę mieć tej nogi w tym cholernie gipsie, z chęcią bym już ściągnęłam, bo dla mnie wszystko jest okej.
Od: Justin:)
Ej to przecież ja cię odwiozę do domu, nie ma sprawy, dla mnie to przecież żaden kłopot.
I po chwili ujrzałam jak idzie przez salę wprost do mnie. Wszystkie dziewczyny zaczęły się przed nim popisywać, ale gdy zauważyły że on wcale nie zwraca na nie uwagi i że wita się ze mną, były strasznie wkurzone. Przytuliłam się z nim na przywitanie, zresztą kolejny raz już dzisiaj. Pomógł mi dojść do jego samochodu, ale jeszcze przed tym porozmawiał z moim panem od wf, żeby mógł mnie puścić. Wsiadłam na miejsce pasażera i uśmiechnęłam się do niego
-Dziękuję ci za dzisiaj , za wszystko zresztą. Nie wiem jak ty możesz ze mną tak wytrzymywać, przecież ja cię wymęczę. Będę musiała kiedyś ci to wynagrodzić.
-Hahahaha, co ty gadasz dziewczyno, przecież tak jakby ja złamałem twoją nogę, bo cię śledziłem, jestem ci to winien.-uśmiechnął się i odpalił ruszając – ale jeżeli mi jakoś wynagrodzisz, nie obraże się.
Był taki skoncentrowany na drodze, że nie chciałam w sumie mu przerywać, ale w końcu musiałam skończyć z tą ciszę
-A tak poza tym co robisz gdy nie jesteś ze mną?-spojrzałam w jego stronę
-Ja?-spytał-raczej nic ciekawego, chodzę na treningi kosza, piszę teksty do różnych swoich piosenek, dużo myślę...- na tym zakończył swoją wypowiedź.
-Mam nadzieje, że kiedyś mnie zaprosisz na mecz, bo chciałbym zobaczyć jak grasz, bo nigdy się tak nad tym nie skupiałam.-zaśmiałam się bo nie liczyłam że weźmie to na poważnie
-W sumie chciałem Cię zaprosić na jutrzejszy mecz, ale mnie wyprzedziłaś.-uśmiechnął się nie spoglądając na mnie.
-No widzisz, ja taka już po prostu jestem, że wiem wszystko to co każdy chce robić.
Nagle podjechaliśmy pod mój domu, zatrzymał samochód i spojrzał na mnie.
-A teraz wiesz co mam zamiar zrobić?-spojrzał na mnie i przysunął się do mnie
Wiedziałam co miał na myśli, ale nie mogłam zepsuć tego momentu, już i tak raz to zrobiłam, ale teraz byłam pewna że chce to zrobić.
-Chyba wiem-wyszeptałam i po chwili nasze wargi się złączyły. Troszeczkę się z nim droczyłam, ale po chwili nasze języki się spotkały, zaczęłam mu puścić podniebienie, a on odgarnął mój kosmyk włosów za ucho i jeździł swoim kciukiem po moim zarumienionym policzku
Moje serce krzyczało wręcz „Nie przestawaj, tak cholernie mi się to podoba”. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje.
Po dłuższej chwili, oderwaliśmy się od siebie. Uśmiechnął się jak zwykle do mnie, ja byłam bardzo zaskoczona, że to tak wszystko wyszło.
-Nie mów mi że ci się nie podobało-odparł
-Nie, bardzo mi się podobało.-przysunęłam się do jego ucha i wyszeptałam
-Tak więc chodź oprowadzę Cię do domu już.
Pomógł mi wyjść z samochodu i odprowadził pod drzwi. Zadzwonił dzwonkiem, a drzwi otworzyła moja mama, dziękując mu i mówiąc jakim jest wspaniałym chłopakiem. Po chwili, odszedł, a ja widziałam tylko jak odjeżdża i już cholernie za nim tęskniłam...

*tekst wzięłam z piosenki „As long as you love me” tylko że po polsku i kawałek. Ona też nie jest znana ponieważ on tutaj nie jest sławny:)

~~~~~
No to ten, mam nadzieje że wam się podoba rozdział. Jestem chora, tak miło wiem. Będę coś pisać, przez ten czas coś;p

12 komentarzy:

  1. boooooooże dziewczyno Kocham Cię jak oni się pocałowali miałam takie ciarki że się pobeczałam :D . dodaj jutro kolejny ROŹDZIAŁ PROSZĘ NIE WYTRZYMAM! :c

    OdpowiedzUsuń
  2. Supeeer pisz daalej. Nie mogę wytrzymać dodawaj więcej i dłuższych i w krótszym czasie. :) Super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz postaram się,ale to jest takie proste. buzi :*

      Usuń
  3. DZIEWCZYNO,. TO JEST BOSKIE ! JA CHCĘ WIĘCEJ !

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny rozdział . !!! Kurde on musi jej wyznać miłość ale w sumie takie nie mówienie jest ciekawsze , mam nadzieje że w następnym rozdziale też mnie zaskoczysz . : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko strasznie szybko się dzieje, ale poza tym genialne <3

    OdpowiedzUsuń
  6. bradzo mi sie podoba, takie inny. fajny pomysł

    OdpowiedzUsuń
  7. DODAJ DZISIAJ ZNOWU PROOOOOOOOOOSZE :C

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakbyś znalazła czad to dodawaj częściej posty bo pięknie piszesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czas kochanie mam zawsze, tylko gorzej z weną, bo nie zawsze wiem jak urozmaić to, zeby nie było nudne<3

      Usuń