Zabrał
mnie on na niewielką polanę. Było jedno wielkie drzewo. Chyba
klon, ale nie znam się na tym. Znajdowała się pod nim niewielka
ławeczka na której usiedliśmy. On usiadł naprzeciwko mnie.
Uśmiechał się ciągle do mnie, puszczał oczka. Rozmawialiśmy ze
sobą, było bardzo przyjemnie. Po chwili dowiedział się że na
brzuchu mam łaskotki. Nie było końca gdy wiedział o moim
tajemnym miejscu. Zaczęłam go bić po ramieniu, klatce piersiowe,
ale go jakby wcale nie ruszało. Nie dziwie się, jak miał wszystko
tak umięśnione. Zaczęliśmy się wygłupiać jak jakieś małe
dzieci.
-Ej
masz może jakiś długopis czy coś? Pozwól że sobie
sprawdzę.-sięgnął do mojej torby wyjął mój piórnik, a z niego
marker
Trudno
nie było się domyślić po co mu był potrzebny. Na moim gipsie
napisał „szybko mi zdrowiej kochanie”. Gdy to przeczytałam,
zaśmiałam się przesyłając mu uśmiech, chociaż jego i tak był
lepszy, o wiele...
Nagle
on zaczął czegoś szukać w sowim plecaku. Wyciągnął jakąś
białą kartkę na której było coś napisane.
-No
bo mam do Ciebie taką prośbę, bo napisałem tekst, i może go
przeanalizujesz?-podał mi kartkę.
Była
ona złożona, więc rozłożyłam ją i wczytując się w tekst.
Było tam napisane „Żyjemy pod presją. Siedem miliardów ludzi
próbuje zmieścić się na tym świecie. Wytrzymamy to razem,
Uśmiech na twej twarzy choć twe serce się smuci. Ale hej
teraz,wiesz,dziewczyno. Oboje wiemy ,że ten świat jest okrutny. Ale
ja wykorzystam moją szanse. Tak jak długo mnie kochasz. Możemy
głodować. Możemy być bezdomni. Możemy być spłukani. Tak jak
długo mnie kochasz. Będę Twoją platyną. Będę twoim srebrem.
Będę Twoim złotem”* Tekst był niesamowity! Nie spodziewałam
się po nim że piszę tak romantycznie, z takim uczuciem, że w
ogóle komponuję. Normalnie nie mogłam, się oderwać od tekstu.
Uśmiechałam się, a gdy skończyłam czytać, podałam mu kartkę
-Ten
tekst jest fantastyczny, słowa dobrze dobrane. Nie spodziewałam się
po Tobie zresztą ciągle, poznaje coś nowego u Ciebie, jak ciągle
zresztą. A ten tekst kiedy napisałeś i o kim?-spojrzałam na
niego.
-No
napisałem go wczoraj przed naszym obiadem. Nudziło mi się, a od
czasu do czasu coś komponuję, nawet nie wiesz ile tego mam w domu,
przeważnie o miłości. A o kim to jest? O pewnej dziewczynie którą
niedawno poznałem, nie wiem jak jej wyznać miłość, więc
napisałem po prostu tą piosenkę.-uśmiechnął się do mnie
składają kartkę i wkładając do kieszeni- Ale Ci się podoba?
Zastanawiałam
się do jakiej dziewczyny to pisał. Chyba obudziła się we mnie
zazdrość jak nigdy. Nagle się ocknęłam
-Oczywiście
że tak, jest naprawdę bardzo dobra, jak i nie lepiej
-To
dobrze, bo w sumie zależało mi na twojej opinii-odparł, po czym
spojrzał na telefon, sprawdzając która jest godzina-Oj dobra,
chodź już musimy iść na lekcję już
Nagle
on przysunął się do mnie i nasze czoła się złączyła. Wynikła
z tego niezręczna sytuacja, on chyba chciał mnie pocałować, ale
ja szybko się odsunęłam i dałam mu znak że nie chce. Nie byłam
po prostu na to gotowa. Zauważyłam że chyba przykro mu się
zrobiło. Nie wiedziałam co zrobić, ale pomógł mi wstać i
odprowadził mnie pod salę, którą miałam lekcję.
Podziękowałam mu i weszłam na salę gimnastyczną bo akurat miałam
wf, nie mogłam nic robić, więc siedziałam na telefonie i
napisałam do Justina SMS'a
Do:
Justin:)
Chyba
po wf pójdę do domu, bo strasznie mnie noga boli. Będę musiała
zadzwonić po mamę, ale nie wiem czy ma teraz wolną chwilę.
Nienawidzę mieć tej nogi w tym cholernie gipsie, z chęcią bym już
ściągnęłam, bo dla mnie wszystko jest okej.
Od:
Justin:)
Ej to
przecież ja cię odwiozę do domu, nie ma sprawy, dla mnie to
przecież żaden kłopot.
I po
chwili ujrzałam jak idzie przez salę wprost do mnie. Wszystkie
dziewczyny zaczęły się przed nim popisywać, ale gdy zauważyły
że on wcale nie zwraca na nie uwagi i że wita się ze mną, były
strasznie wkurzone. Przytuliłam się z nim na przywitanie, zresztą
kolejny raz już dzisiaj. Pomógł mi dojść do jego samochodu, ale
jeszcze przed tym porozmawiał z moim panem od wf, żeby mógł mnie
puścić. Wsiadłam na miejsce pasażera i uśmiechnęłam się do
niego
-Dziękuję
ci za dzisiaj , za wszystko zresztą. Nie wiem jak ty możesz ze mną
tak wytrzymywać, przecież ja cię wymęczę. Będę musiała kiedyś
ci to wynagrodzić.
-Hahahaha,
co ty gadasz dziewczyno, przecież tak jakby ja złamałem twoją
nogę, bo cię śledziłem, jestem ci to winien.-uśmiechnął się i
odpalił ruszając – ale jeżeli mi jakoś wynagrodzisz, nie obraże
się.
Był
taki skoncentrowany na drodze, że nie chciałam w sumie mu
przerywać, ale w końcu musiałam skończyć z tą ciszę
-A
tak poza tym co robisz gdy nie jesteś ze mną?-spojrzałam w jego
stronę
-Ja?-spytał-raczej
nic ciekawego, chodzę na treningi kosza, piszę teksty do różnych
swoich piosenek, dużo myślę...- na tym zakończył swoją
wypowiedź.
-Mam
nadzieje, że kiedyś mnie zaprosisz na mecz, bo chciałbym zobaczyć
jak grasz, bo nigdy się tak nad tym nie skupiałam.-zaśmiałam się
bo nie liczyłam że weźmie to na poważnie
-W
sumie chciałem Cię zaprosić na jutrzejszy mecz, ale mnie
wyprzedziłaś.-uśmiechnął się nie spoglądając na mnie.
-No
widzisz, ja taka już po prostu jestem, że wiem wszystko to co każdy
chce robić.
Nagle
podjechaliśmy pod mój domu, zatrzymał samochód i spojrzał na
mnie.
-A
teraz wiesz co mam zamiar zrobić?-spojrzał na mnie i przysunął
się do mnie
Wiedziałam
co miał na myśli, ale nie mogłam zepsuć tego momentu, już i tak
raz to zrobiłam, ale teraz byłam pewna że chce to zrobić.
-Chyba
wiem-wyszeptałam i po chwili nasze wargi się złączyły.
Troszeczkę się z nim droczyłam, ale po chwili nasze języki się
spotkały, zaczęłam mu puścić podniebienie, a on odgarnął mój
kosmyk włosów za ucho i jeździł swoim kciukiem po moim
zarumienionym policzku
Moje
serce krzyczało wręcz „Nie przestawaj, tak cholernie mi się to
podoba”. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje.
Po
dłuższej chwili, oderwaliśmy się od siebie. Uśmiechnął się
jak zwykle do mnie, ja byłam bardzo zaskoczona, że to tak wszystko
wyszło.
-Nie
mów mi że ci się nie podobało-odparł
-Nie,
bardzo mi się podobało.-przysunęłam się do jego ucha i
wyszeptałam
-Tak
więc chodź oprowadzę Cię do domu już.
Pomógł
mi wyjść z samochodu i odprowadził pod drzwi. Zadzwonił
dzwonkiem, a drzwi otworzyła moja mama, dziękując mu i mówiąc
jakim jest wspaniałym chłopakiem. Po chwili, odszedł, a ja
widziałam tylko jak odjeżdża i już cholernie za nim tęskniłam...
*tekst
wzięłam z piosenki „As long as you love me” tylko że po polsku
i kawałek. Ona też nie jest znana ponieważ on tutaj nie jest
sławny:)
~~~~~
No to ten, mam nadzieje że wam się podoba rozdział. Jestem chora, tak miło wiem. Będę coś pisać, przez ten czas coś;p
boooooooże dziewczyno Kocham Cię jak oni się pocałowali miałam takie ciarki że się pobeczałam :D . dodaj jutro kolejny ROŹDZIAŁ PROSZĘ NIE WYTRZYMAM! :c
OdpowiedzUsuńBoziu . *,*
OdpowiedzUsuńSupeeer pisz daalej. Nie mogę wytrzymać dodawaj więcej i dłuższych i w krótszym czasie. :) Super
OdpowiedzUsuńwiesz postaram się,ale to jest takie proste. buzi :*
UsuńDZIEWCZYNO,. TO JEST BOSKIE ! JA CHCĘ WIĘCEJ !
OdpowiedzUsuńBardzo fajny rozdział . !!! Kurde on musi jej wyznać miłość ale w sumie takie nie mówienie jest ciekawsze , mam nadzieje że w następnym rozdziale też mnie zaskoczysz . : )
OdpowiedzUsuńWszystko strasznie szybko się dzieje, ale poza tym genialne <3
OdpowiedzUsuńbradzo mi sie podoba, takie inny. fajny pomysł
OdpowiedzUsuńDODAJ DZISIAJ ZNOWU PROOOOOOOOOOSZE :C
OdpowiedzUsuńJakbyś znalazła czad to dodawaj częściej posty bo pięknie piszesz
OdpowiedzUsuńczas*
Usuńczas kochanie mam zawsze, tylko gorzej z weną, bo nie zawsze wiem jak urozmaić to, zeby nie było nudne<3
Usuń