wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział XII

Miesiąc później.
Od strony Nicol:
W końcu zdjęli mi to przekleństwo z nogi. Z Justinem mi się bardzo dobrze układa. Wszyscy chyba zaakceptowali nasz związek. W końcu poznałam jakiegoś przyzwoitego chłopaka. No tak jeszcze miałam mieć jutro urodziny. Chce je spędzić z Justinem, sam na sam. Na jakiś spacerze lub coś.
Po szkole Justin jak zwykle odwiózł mnie do domu. Był strasznie tajemniczy, jak nigdy. Spoglądałam na niego co jakiś czas i nie wiedziałam co on knuje. Przez prawię całą naszą drogę nie odzywał się, w końcu postanowiłam przerwać tą ciszę
-Co taki tajemniczy jesteś dzisiaj?-spojrzałam w jego stronę
-Ale że ja?
-Nie no ja-odparłam ironicznie
-Nie no też głupie pytanie,  po prostu mam dużo dzisiaj spraw do załatwienia.-uśmiechnął się do mnie
-To znaczy że dzisiaj nie spędzimy ze sobą czasu?
-No dzisiaj kochanie nie, ale jutro to na pewno-nagle stanął pod moim domem i pocałował mnie czule
-Eh dobrze, ale wiedz że już tęsknie-odpowiedziałam cicho
-Ja już skarbie też-wyszeptał
Pocałował mnie ostatni raz na pożegnanie i wysiadłam z samochodu. Czekał w samochodzie na to aż wejdę do domu. Gdy stałam w drzwiach, pomachałam mu, a on mi odmachał.
Odjechał, a ja już wiedziałam że cały dzień jest bez sensu.

Od strony Justina:
Poczekałem aż wejdzie bezpiecznie do domu i odjechałem. Miałem do załatwienia tyle rzeczy, głównie zorganizowanie jej 17-stych urodzin. Chciałem żeby je zapamiętała jak nigdy. Z tej okazji zaprosiłem wszystkich jej znajomych i moich. To miało się wszystko odbyć wieczorem u mnie w domu. Rodziców nie było bo byli w delegacji więc świetna sprawa z tym. W tym wszystkim pomagał mi mój dobry kumpel Christian. Nie wiem w sumie co bez niego był zrobił, w ogóle nie wiem czy udałoby mi się wyprawić te przyjęcie bo w tym to nie jestem najlepszym. Dopiąłem wszystko na ostatni guzik. Goście byli pozapraszani, wszystko było zamówione, tort leżał już w lodówce. Byłem z siebie taki dumny.

Z rana miałem przyjechać do jej rodziców, tam mała taka uroczystość rodzinna, a później ja miałem zabrać. Położyłem się spać by być wypoczęty przed jutrzejszym dniem.
Rano gdy wstałem poszedłem wziąć szybki prysznic. Zaczesałem swoje włosy do tyłu po czym ubrałem się elegancko jak na tą okazję. Popsikałem się swoimi ulubionymi perfumami. Wyglądałem perfekcyjnie. Nie jestem z natury skromny. Ruszyłem w stronę jej domu. Po 15 minutach byłe już na miejscu.
Zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi i otworzyła uśmiechnięta mama Nicol.
-Wejdź szybko do kuchni, Nicol się właśnie szykuję i zejdzie na dół. Zrobimy jej niespodziankę.-szepnęła
Wszedłem do kuchni tak jak jej mama powiedziała i czekałem aż zejdzie na dół. Taki byłem stęskniony za nią.

Od strony Nicol
Mama rano mnie obudziła i powiedziała że mam się ładnie ubrać, ponieważ przyjdą jacyś goście. Nie chciałam się z nią sprzeczać, więc poszłam wziąć prysznic. Ubrałam się w elegancką czarna sukienkę , która była bardzo krótka. Założyłam jak nigdy szpilki i przeglądałam się w lustrze. Wyprostowałam swoje włosy i pomalowałam, gdy popsikałam się perfumami nagle usłyszałam głos mojej mamy, która mówiła żebym schodziła już na dół.
Byłam przekonana że to ktoś z mojej rodziny, wujek, ciocia, chrzestni czy te sprawy.
Gdy zeszłam na dół i weszłam do kuchni, zobaczyłam tam mamę, tatę, brat no i najważniejszą osobę Justina. Uśmiechnęłam się , a oni mi śpiewali sto lat. Zawstydziłam się i tylko się uśmiechałam. Na stole leżał tort. Zapalone świeczki.Podeszłam zdmuchnęłam je przed tym myśląc życzenie. Pocałowałam mamę i tatę w policzek dziękując im, a Justina już bardziej czule szepcząc mu do ucha " kocham cię". Pokroiłam tort bo mnie poproszono. Siedzieliśmy tak z półgodziny gadając o różnych rzeczach. Ja chciałem już wyjść na spacer z Justinem czy coś, a czas się tak dłużył...

~~~~
przepraszam że tamto opowiadanie było krótkie,ale chciałam cokolwiek dodać żeby nie było. mam nadzieje że te się wam podoba :)
Pytajcie, lajkujcie, dodawajcie do obserwowanych http://ask.fm/WojdyloNikola

7 komentarzy: