wtorek, 16 kwietnia 2013

Rozdział VI

Rozdział VI
Jego wspaniały uśmiech, któremu mogłoby mu zazdrościć wiele chłopaków wciąż widniał gdzieś w mojej pamięci. To jak na mnie patrzał, uśmiechał, jak zatroszczył się o mnie. On był zupełni inny niż mówiono w plotkach. Leżałam do 15 na łóżku, słuchając muzyki i myśląc o nim. Nagle poczułam wibracje na łóżku. Odblokowując telefon zobaczyłam że dostałam SMS od Justina.
Od: Justin:)
Nie wiem w co mam się ubrać. Może coś mi doradzisz?
Rozbawiło mnie to troszkę, bo on się mnie pytał w co ma się ubrać. Jakbym była jego mamą. Postanowiłam sobie zażartować.
Do: Justin:)
Wiesz co najlepiej w ubrania, ale nic nie zaprzeczę jak przyjdziesz nago #LOL hahhah :D
Na odpowiedź nie musiałam długo czekać.
Od: Justin:)
Ja wiem że chciałabyś mnie zobaczyć gołego, ale będę się krępować przy twojej mamię, twój tata będzie zazdrosny za pewnie. Nie chcę aż tak ryzykować:D
Jak zwykle za wysoka samoocena, ale lubiłam go i to bardzo
Do: Justin:)
Ah no tak, masz w pełni rację. To może przyjdź tak jakoś elegancko? :)
Od: Justin:)
Okej, postaram w coś się ubrać eleganckiego, może nie zaliczę klapy. Buziaki:*
Już mu nie odpisałam, bo musiałam się zacząć szykować. Postanowiłam ubrać spódnice, do środka włożyć koszulę i jedną balerine. Ubrałam swój naszyjnik od taty, który dostałam na 14 urodziny. Siedząc przed moim małym kącikiem, wpatrując się w lustro, pomalowałam się jak zwykle. Do tego pokręciłam włosy, puszczając sobie sama do siebie uśmiechy. Byłam cała w skowronkach. Nagle nie spodziewanie usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek zobaczyłam że to już piąta. Wstałam szybko przemieszczając się o kulach na hol,. Już słyszałam moją mamę z dołu.
-Kochanie chodź szybko, już przyszedł nasz gość.-zawołała
-Wiesz co mamo, jakimś dziwnym cudem, nie mogę szybko schodzić-powiedziałam to ironicznie
Schodziłam bardzo wolno po schodach, a gdy zauważyłam że wszyscy na mnie się patrzą, na mojej twarzy wyskoczyły rumieńce, bo tak bardzo nie lubiłam kiedy wszyscy na mnie patrzyli. Byłam w niezręcznej sytuacji . Gdy doszłam na dół uśmiechnęłam się do Justina
-Kochanie jak ty pięknie wyglądasz, pewnie dla Justina się tak ubrałaś-zaśmiała się i pomogła mi zejść z ostatniego schodka
-MAMO!-warknęłam -A ty co tak na mnie patrzysz? Nie widziałeś nigdy kaleki?-spojrzałam się na Justina i zaśmiałam się
-Nie chodzi o twoją nogę, nawet jej nie zauważyłem. Chciałem ci powiedzieć że pięknie wyglądasz.-odgarnął mój kosmyk włosów z czoła za ucho
-Przesadzasz!-zaczerwieniłam się
-Ah no tak! Już dałem twojej mamię, a to dla Ciebie.-Pokazał mi piękny bukiet kwiatów
-Ojej jakie śliczne, jeżeli mógłbyś, odłóż je w kuchni, bo nie mogę wziąć-uśmiechnęłam się
Poszedł do kuchni i odłożył kwiaty, w ty momencie ja spokojnie doszłam do stołu i usiadłam, obok mnie siedział Justin i mój brat John, a naprzeciwko nas moi rodzice. Przez chwile była taka niezręczna cisza. Nikt nie wiedział co ma powiedzieć. Ale gdy moja mama się rozgadała nie było końca. Ja spokojnie zjadłam, nie udzielając się zbytnio w rozmowie. Gdy nadeszło koniec spotkania, Justin postanowił mnie odprowadzić na górę. Było to bardzo miłe z jego strony. Weszliśmy do mojego pokoju, od razu usiadłam na łóżku, byłam trochę zmęczona.
-Mam nadzieje że się nie zniechęciłeś przez moją mamę czy coś.-zaśmiałam się
-Nie było fantastycznie, naprawdę, podobało mi się!-powiedział to całkiem szczerze
-To możemy to powtórzyć kiedyś-uśmiechnęłam się-To będziesz się już zbierać czy jak?
-Tak raczej tak, mam nadzieje że dasz sobie radę, w razie czego pisz do mnie-podszedł do mnie i przytulając mnie na pożegnanie, wyszedł.
Tak bardzo nie chciałam żeby wychodził. Chciałam już krzyknąć "zostań", ale nie mogłam, przecież musiał wrócić do siebie do domu, też ma rodzinę jeszcze jutro szkoła. Poszłam zmazać cały makijaż, umyłam jakimś cudem włosy, związałam je w kok i przebrałam w pidżame.
Położyłam się na łóżku. Wpatrywałam się w bezchmurne niebo, gdzie były same gwiazdy i pełnia księżyca. Nie wiedziałam co robić więc napisałam do Justina
Do: Justin:)
Co robisz? Ja właśnie patrze w niebo, na te wszystkie gwiazdy i myślę o tym wszystkim co przytrafiło nam się w ciągu 24 godzin.
Nie byłam pewna czy dobrze zrobiłam, ale ciekawszej rzeczy nie miałam do roboty. Nagle poczułam wibrację i rzuciłam się do telefonu jak nigdy.
Od: Justin:)
Ja właśnie się umyłem i przebrałem. No ja też myślałem, ale w sumie się cieszę że tak wszystko tak wyszło. Patrze w gwiazdy tak jak ty, widzisz mały i wielki wóz?
Do: Justina:)
Właśnie widzę, w sumie tak mi teraz smutno, nudzi mi się. Brakuję mi teraz z kogoś z kim mogłabym porozmawiać.
Nie doczekałam się na odpowiedź. Może jakoś go zdenerwowałam, albo zasnął? No nic, patrzałam nadal w gwiazdy i rozmyślałam, gdy nagle znajoma mi twarz wyskoczyła przed oczyma. Zapukała do okna i poprosiła żeby otworzyła. To był Justin. Podniosłam się i otworzyłam okno, on przez nie wszedł i się uśmiechnął.
-Justin? Co ty tutaj robisz o tej porze?-szepnęłam
-No mówiłaś że ci kogoś brakuje z kim mogłabyś porozmawiać więc jestem na życzenie-uśmiechnął się
-Głupek, nie wiedziałam że to zrobisz.
-No widzisz, musisz uważać na słowa. Bo jeszcze powiesz coś czego później będziesz mogła żałować. Ale nie no spokojnie, jestem tylko na twoje rozkazy.-wyszeptał
-Ale to nie był nawet rozkaz, po prostu tak ci napisałam.-zaśmiałam się bardzo cicho-Niepotrzebnie cię narażałam żebyś przyjechał tutaj nocą, przecież mogło ci się coś stać!
-Przestań gadać głupoty! Zapomniałaś że jestem sam Justin Bieber, i mi nic złego nie może się stać? Ewentualnie komuś innemu może się stać, ale o mnie zupełnie nie musisz się martwić.
-Głupek, ale dobra kładź się koło mnie.-poklepałam wolne miejsce
-Jutro pomogę ci się zabrać do szkoły. Więc spokojnie-uśmiechnął się
-To wiesz co jeszcze dla mnie zrób? Idź zamknij drzwi na klucz żeby moja mam nie wpadła do pokoju.-szepnęłam
Justin wstał i zamknął drzwi,po czym położył się koło mnie i rozmawialiśmy do późna. Gdy już powiedziałam że idę spać, przez chwilę udawałam że śpię, ale tak naprawdę nie mogłam zasnąć. Poczułam jego usta, całujące mnie w czoło i mówiące „Dobranoc kruszynką”. Uśmiechnęłam się i zasnęłam.
Nagle usłyszałam szeptanie do mojego ucha, ten niziutki głos. Ciągle mówił „Nicol, Nicol wstawaj niedługo do szkoły, zaraz twoja mama przyjdzie.” Więc szybko zerwałam się z łóżka i rozejrzałam się po pokoju, zauważyłam tylko Justina.
-Spokojnie to tylko ja, chciałem cię obudzić żebyś zdążyła i w ogóle- powiedział siedząc koło mnie
-Oh dziękuję ci bardzo.- wysłałam mu promienny uśmiech- Teraz czeka mnie zadanie, ale poproszę Ciebie o to. Podasz mi tą bordową koszulę, do tego te kremowe jeansy?-spojrzałam na niego
Na odpowiedź nie musiałam w ogóle czekać, bo Justin od razu mi wszystko podał, po czym pomógł mi wejść do łazienki. Po drodze jeszcze wyjęłam czystą bieliznę. Gdy już ubrałam wszystko Justina nie było w pokoju. Schodząc powoli po schodach oznajmiłam mamię że nie jem dzisiaj śniadania i że Justin mnie podwiezie do szkoły. Wyszłam przed dom, widziałam już jego brązowe oczy siedzące w aucie, ale było inne niż tamtej nocy co złamałam sobie nogę.
Wyszedł po mnie, pomagając mi wejść do samochodu. Siedząc już w środku spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam
-Myślałam że się mnie wystraszyłeś, bo tak uciekłeś nic nie mówiąc, ale później sobie przypomniałam, że pewnie do samochodu już poszłeś.
-No to dobrze że tak pomyślałaś, a więc gotowa na pierwszy dzień z nogą w gipsie ?-uśmiechnął się do mnie
-Gotowa!-oznajmiłam
Nagle ruszył i pojechaliśmy do szkoły, gdy podjeżdżaliśmy na parking, wszyscy się na nas dziwnie patrzyli, a w szczególności grono Biebera.
Pomógł mi wysiąść z auta, po czym ja stanęłam lekko na palcach u jednej nogi, żeby mu wyszeptać.
-Czemu oni wszyscy się tak na nas dziwnie patrzą? Coś im zrobiłam?-szepnęłam
-Nie przejmuj się nimi, oni tak zawsze. Pewnie pomyślą sobie że jesteś moją nową dziewczyną, więc się nie zdziw.-powiedział to wszystko z takim spokojem w głosie
Wzruszyłam ramionami. Pomógł mi dojść do mojej szafki. Wykręciłam kod, wyciągnęłam na dziś potrzebne mi książki, pakując je do torby. Justin wszystko czujnie obserwował.
-To jaką masz pierwszą lekcję? To cię odprowadzę-odparł
-Historię-powiedziałam
Udaliśmy się do sali nr 374 gdzie miałam mieć właśnie lekcję. Idąc z Bieber'em przez korytarz wszyscy nas obserwowali, rozmawiali o nas. Coś czego tak bardzo nienawidziłam. Gdy odprowadził mnie do sali akurat był dzwonek. Pożegnałam się z nim.
Wchodząc do sali, myślałam że już się dzisiaj z nim nie spotkam, że już będzie ciągle w swoim gronie. Ale się zdziwiłam kiedy przyszedł po mnie na przerwie lunch'owej.
-Cześć! Co ty na to żebym gdzieś cię zabrał?-spojrzał na mnie i się uśmiechnął
-No zależy gdzie?-odparłam
-No tutaj niedaleko, pokażę ci wspaniałe miejsce w tej szkole-puścił mu prawe oko
-Niech Ci będzie! Ale pamiętaj że nie mogę się przemęczać. W razie co będziesz mnie niósł na rękach-zaśmiałam się.
Skierowaliśmy się ku jakiemuś ładnemu parkowi. Gdzie wszystko zakwitało, było zielono. Byłam ciekawa gdzie ma zamiar mnie zabrać.


~~~
podoba się? napisałam więcej, mam nadzieje że się podoba<3

10 komentarzy:

  1. Świetne, świetne, świetne .! Czekam na kontynuacje. ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. super . ! Czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. genialne! czekamy na następny. dodaj jak najszybciej, prosimy! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. aaaaaaaaaaa , pisz następny jestem ciekawa tego miejsca . ! a rozdział świetny mam nadzieje że będą razem . <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Super nie mogę się doczekać

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne. Jestem ciekawa gdzie pujdą ^^ c
    Zekam na nn¡!

    OdpowiedzUsuń