poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Rozdział V

-Nigdzie nie wychodzę, poczekam tutaj z tobą aż twoi rodzice nie przyjdą-odparł.
Nie miałam nic do gadania, bo nawet nie chciał mnie słuchać. Usiadł koło mnie na łóżku. Odwróciłam się do niego plecami, żeby nie patrzeć na niego. 
-Ej laska, powiedz mi o co Ci chodzi?Nie lubisz mnie czy jak?Przecież nic Ci nie zrobiłem.-powiedział to ze zdziwieniem
Gdy usłyszałam "Ej laska" to myślałam że wybuchnę.
-Wiesz dlaczego Cię tak nienawidzę?-Odwróciłam się w jego stronę -Ponieważ jesteś pieprzonym "lovelasem", myślisz że możesz wszystko a tak wcale nie jest. Jesteś za pewny siebie. Zdziwiłeś się że każda laska Ciebie nie uwielbia? No widzisz.-powiedziałam to wszystko ze złością
W jego oczach zauważyłam złość, ale też żal, głęboki żal do mnie że tak powiedziałam
-Zajebiście że tak o mnie myślisz. Nawet nie wiesz jakie mam na prawdę życie. To że wszystkie dziewczyny na mnie lecą to nie znaczy że jest wszystko okej. Nie wiesz tego że nie mogę nikomu zaufać, nie mam prawdziwych przyjaciół. To że dużo osób się wokół mnie kręci , to nie mogę im powiedzieć wielu spraw, bo prędzej mnie wyśmieją niż będą chcieli mi pomóc. To że mam dużo kasy , to co? Rodziców w sumie nigdy nie widuję, bo ciągle praca i te sprawy. Więc faktycznie fajnie.-powiedział to ze łzami w oczach- ale wiesz co? Myślałem że w końcu poznałem osobę której mogę zaufać, z którą się dogadywałem. A ty co? Odtrącasz mnie tylko dlatego że wierzyć w jakieś głupie plotki!
Nagle wstał z łóżka i gdy był już przy progu coś mnie ruszyło
-Ej czekaj, chyba cię źle osądziłam. Uwierz, mi też nie jest łatwo też nie mam przyjaciół, jedynie to gadam z bratem, ale on jest za bardzo zafascynowany graniem i w ogóle. Nie mam zaufania do chłopaków, po tym jak miałam swoją pierwszą miłość, chciał mnie po prostu wykorzystać i mnie rzucił. Miałam coś podobnego do Ciebie. Nie zrozum mnie źle, ja czasami mam dosyć swojego pieprzonego życia, dlatego też wchodziłam na ten czat, myślałam że to głupie, dopóki Ciebie poznałam, ej no nie gniewaj się.-ostatnie słowa powiedziałam bardzo cicho ale bardzo naciągając.
Odwrócił się do mnie i całą moją przemowę wysłuchał, po czym podszedł do mnie i usiadł na łóżku. Uśmiechnął się , widziałam że nie jest  zły. Nie że już go lubiłam, ale po prostu zrozumiałam tego chłopaka, wiem co mu leży na sumieniu. Gdy nasze wzroki się spotkały, uśmiechnęłam się do niego 
-Więc już spokojnie, przecież staram się być miły. Rozumiem że możesz mnie nie lubić, ale przecież nie chce żebyś mnie kochała.-odparł tym swoim niskim głosikiem
-Wiesz powinnam Cię przeprosić za to wszystko, za mój stosunek do Ciebie, nie powinnam się tak zachować i tak pochopnie oceniać.-spojrzałam na niego
-Tak więc zgoda?-spojrzał na mnie tymi uroczymi oczami
-Zgoda!-Odparłam, po czym on się do mnie przytulił, uśmiechnęłam się do niego.
Justin zauważył chyba moją MP4 po czym wziął ją i włożył jedną słuchawkę do ucha. Puścił ostatnią odtwarzaną piosenkę. Spojrzał na mnie i pokazał swoje śnieżnobiałe zęby.
-Super muzyki słuchasz-odparł, przerzucając kolejną.
-Ej daj mi jedną słuchawkę-uśmiechnęłam się do niego.
Podał mi słuchawkę, nagle wcisnął się na łóżko. Leżeliśmy opowiadając sobie różne historie i rozmawiając jak starzy przyjaciel. Nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
Rano gdy się obudziłam, poczułam ciężar na swojej szyi. Otwierając oczy, zobaczyć co się dzieję, zauważyłam że Justin trzyma jedną rękę na mojej szyi, a drugą w moim pasie. Szybko zareagowałam, budząc go.
-Justin, Justin. Wstawaj szybko!-wyszeptałam i poszturchując nim.
On nic. Nawet się nie poruszył.
-JUSTIN! JUŻ WSTAWAJ-powiedziałam głośniej.
Ten otwierając oczy szybko zabrał swoje ręce spadając z łóżka. Wstał z podłogi i się uśmiechnął
-To, ten przepraszam Cię. Nie miało to tak wyglądać, ale przysnęło mi się i tak jakoś mam w nocy że się przytulam do kogoś i takie różne. Przepraszam.-odparł rozbawionym głosem
-Nie no nic nie szkodzi. Która godzina?-zapytałam się go.
-No już jest po 13.
-A moich rodziców jeszcze nie ma?Ciekawe kiedy w ogóle się zjawią. No nic. Dziękuję ci że dotrzymałeś mi towarzystwa, będę musiała ci to jakoś wynagrodzić.-zaczęłam się rozciągać
-Wiesz wystarczy że dasz mi buziaka-zaśmiał się
-Chyba jesteś głupi-rzuciłam go poduszką.
-No przecież wiesz że żartowałam-puścił mi oczko
I nagle usłyszałam że ktoś wchodzi do domu, to moi rodzice byli. Z oddali słychać było czyjeś kroki, pewnie moja mama i to faktycznie była ona. Weszła do pokoju i spojrzała na mnie i Justina. Nagle szybko podbiegła do mnie i zadawała 1076583197951 pytań.
-Kochanie wszystko w porządku? Czemu do nas nie zadzwoniłaś? Dałaś sobie radę? Kim jest ten chłopak? To twoja sympatia?-mówiła bardzo szybko
-Spokojnie mamo, to tylko mój kolega, on mnie tu przywiózł, bo wracając do domu, potknęłam się i złamałam nogę, ale wszystko już w porządku-uśmiechnęłam się do mnie
-Oh to prawda że pomogłeś mojej córce?-skierowała się ku Justinowi
-No tak,-odpowiedział niepewnie. -Zauważyłem że upadła więc musiałem jej pomóc.
-To w takim razie strasznie ci dziękuję i zapraszam cię na dzisiejszy obiad, za który zaraz się zabiorę.- uśmiechnęła się do niego
-Dziękuję bardzo, z miłą chęcią wpadnę!
-To bardzo dobrze, a ty kochanie czegoś potrzebujesz?-Spojrzała na mnie
-Nie, nie mamo, poradzę sobie naprawdę!- powiedziałam a ona wyszła z pokoju
Justin zamknął za nią drzwi i zaczęłam się głośno śmiać
-Tak to cała moja mama
-Nie jest najgorsza, nawet bardzo sympatyczna-uśmiechnął się do mnie-Ty przynajmniej masz kontakt z mamą
No i zrobiło mi się głupio, że nie wiedziałam co odpowiedzieć. Nagle zmieniłam temat.
-Może chcesz się iść odświeżyć do toalety?-Spytałam
-Nie nie, dziękuję, ja pojadę do siebie i wyszykuję jakoś na ten obiad, wasz , wpadnę o piątej. Dasz radę sobie, czy może w czymś ci pomóc?-Spojrzał na mnie 
-Nie no dobra, to ja sobie poradzę, leć już się szykować. W razie czego dzwoń do mnie.
-Okej, to ja już lecę, trzymaj się do zobaczenia.- i wyszedł z pokoju
Słyszałam tylko jak na dole żegna się z moimi rodzicami, a ja zostałam sam, musiałam powoli zacząć się szykować, bo dużo czasu mi to zajmie. Moja mama przyniosła mi ze strychu jakieś kule bym mogła się jakoś poruszać. Ciągle myślałam o kolejnym spotkaniu z Justinem...
~~~
Dziękuję wam za szczere komentarze, dostosuję się do nich, nawet nie wiecie jak mi pomagacie w ten sposób. Jutro nie idę do szkoły więc będę dużo pisać<3 Komentujcie <3

11 komentarzy:

  1. Dziewczyno, zabijasz mnie. Nie wytrzymam do jutra. MUSZĘ wiedzieć, jak to się rozwinie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie no świetne . Strasznie mi się podoba i nie mogę się doczekać następnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz, pisz , pisz i jeszcze raz pisz.! Wciągnęło mnie to i jak czytam to uśmiech mi się na twarzy pojawia. ;D
    Po prostu juz sie doczekać dalszej części nie mogę. ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi sie podoba !! ;-) Mam nadzieje ze jutro beda jeszcze ze 3 albo wiecej rozdzialow ! :-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie piszesz jak zauważyłam twojego bloga ( dzisiaj ) to musiałam przeczytac wszystkie wpisy . Jestes megga hisrorie sie tak milo czyta ze az usmiech sie na twarzy sam pokazuje . Oczywiscie sledze jeszze twokego fb <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo bym prosiła abyś pisała co 2 dni , a najlepiej codziennie . ADHD mnie takie roznosi z chęci poznania co się dalej stanie . Tylko proszę dodawaj częściej rozdziały :) ! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. OMG . super rozdział ;* czekam na następny ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Niee patrz na komentarzee tylko dodawaj kolejne rozdziały.... napewno duzo osób czyta bloga tylko poprostu nie komentują. A opowiadanie jest max ciekawe i wgl mega blog. ;D Wiec dodawaj rozdziały a na komentarze nie patrz. ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. świetne . !!! dobrze że dodajesz tak często przynajmniej się nie nudzę . uwielbiam to opowiadanie < 3

    OdpowiedzUsuń