poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Rozdział IV

W pierwszej chwili spojrzałam na niego z niedowierzaniem, że niby ja z nim pisałam? On był taki miły? Potrafił mi się zwierzyć? Nie wierzyłam w to zupełnie.
Odsunęłam się trochę od niego, bo siedziałam zbyt blisko. Uśmiechnął się do mnie nie wiedząc ze go strasznie nienawidzę. Ten okropny uśmieszek, którego tak bardzo nie lubiłam.
-Kurczę, Niespodziewałem się tego, że to akurat. Minęliśmy się przecież w drzwiach. Nie uważasz że to zabawne?- powiedział to poprawiając między czasie swoją czapkę.
-Hah, faktycznie, bardzo śmieszne. Nie spodziewałam się że to... - nie mogłam dokończyć z niedowierzania
-Że to ja będę?- odparł
-Tak właśnie. Em dobra ja już muszę się zbierać, bo zmęczona jestem- odparłam i wstałam z leżaka na którym siedzieliśmy, gdy nagle poczułam że ktoś mnie chwycił za przedramię i pociągnął w swoją stronę.
-Poczekaj odprowadzę Cię-stanął przede mną
-Nie!Nie potrzebuję twojej pomocy-mruknęłam
-Ale ja nalegam-powiedział bardzo stanowczo ciągle mnie trzymając
-Ale ja na prawdę nie chce i nie mam ochoty-powiedziałam po czym wyrwałam się mu.
Poszłam w stronę lasu. Musiałam tylko przejść przez ten las i już byłam w domu. Było po 3 w noc, więc było bardzo ciemno. Usłyszałam szelest liści, tak jakby ktoś za mną szedł. Nie obracając się do tyłu przyśpieszyłam kroku. Właśnie wtedy odkryłam to, że ja taka silna, i niczego się nie bojąca osoba, jest tak wystraszona, że ledwo co idę. Byłam w połowie drogi, już widziałam ulicę, gdy nagle nie zauważając korzenia wystającego z ziemi, potknęłam się. upadła tak nieszczęśliwie że skręciłam lub co gorsze złamałam nogę. Nie mogłam podnieś się z ziemi. Myślałam że to jakiś koszmar. Nie mogę wstać, do tego ktoś mnie śledzi. Moje serce zaczęło szybciej bić, a ja pocić. Nie wiedziałam co mam robić, nie mogłam zacząć krzyczeć ponieważ i tak by mnie nikt nie usłyszał. Czarna sylwetka coraz szybciej się zbliżała. Myślałam że to już koniec ze mną, pewnie chciała mnie zgwałcić i zabić. Zamknęłam oczy by mieć to wszystko za sobą, gdy nagle usłyszałam ten głos który był mi już znany.
-Wszystko w porządku?
I właśnie w tym momencie ujrzałam te brązowe oczy, pełne radości, pewności siebie i zdałam sobie sprawę że to jest Justin. Nadal go nienawidziłam, ale sama chyba by nie wstała, więc musiałam go poprosić o pomoc, ostaniom rzeczą teraz było żeby z nim w ogólne rozmawiać
-Chyba raczej nie, nie mogę tylko wstać, więc chyba to normalne - ledwo co powiedziałam, ale w głosie nie zabrakło mi ironii.
-No w sumie też głupie pytanie zadaję, widzę że coś jest nie tak z twoją nogą
-Tak troszeczkę, pomógłbyś mi wstać?-spojrzałam na niego do góry.
Schylił się po mnie i wziął mnie na ręce
-Jasne nie ma sprawy, zabiorę cię do szpitala-odparł
Czułam jak jego klatka piersiowa się unosi i odpada, a te silne mięśnie mnie niosły.
-Wiesz co nie musisz się aż tak fatygować, wystarczy że zabierzesz mnie do domu-mruknęłam
-Nie ma mowy! Musi twoją nogę opatrzyć lekarz, nie wygląda mi to za dobrze- powiedział głośniejszym tonem po czym włożyłam mnie na miejsce pasażera obok kierowcy, sam wsiadając za kierownice i odpalając silnik, zawiózł mnie do szpitala.
Ten charakterystyczny zapach szpitala. To coś, czego na prawdę nie lubiłam. W dzieciństwie gdy miałam przyjść na kontrolę do szpitala, to płakałam i robiłam wszystko żeby tu nie przychodzić. Gdy podjechaliśmy na podjazd izby przyjęć, zanim się obejrzałam, on już otworzył drzwi i wyjął mnie wnosząc do środka.
Sala w której przebywaliśmy, była całkowicie pusta. Znajdowała się tylko tam pielęgniarka, zauważając nas poprosiła od razu żebyśmy poszli do lekarza. Udając się za nią, weszłam do niewielkiego pomieszczenia, gdzie przy biurku pisała niewielki, łysawy pan. Położył mnie na łóżku które się tam znajdowało. Lekarz odrywając się od swojej papierkowej roboty, podszedł do mnie i obejrzał moją nogę, rozmawialiśmy chiwlę, o tym jak to się stało. Musiałam zmienić tok wydarzeń bo głupio by to brzmiało, co na prawdę się zdażyło. Po chwili stwierdził diagnozę że mam złamaną nogę i musi na 3 tygodnie mi założyć gips. Przy tym wszystkim ciągle czuwał Justin, irytowało mnie to, bo dawałam mu wiele znaków na to że mnie denerwuje. Po tym jak lekarz założył mi gips, powiedział kiedy mam się zjawić, wysłał do domu.
Justin, wziął mnie na ręcę i wychodząc z pokoju powiedział: " ja się ją dobrze zaopiekuję". Gdy to usłyszałam podniosłam jedną brew do góry i spojrzałam na niego
-Serio nie musisz, wystarczająco już zrobiłeś, wystarczy że podwieziesz mnie do domu i to wszystko-odparłam
On nic nie odpowiedział, tak jakby mnie ignorowałam. Chciałam go walnąć w ramię czy cokolwiek, ale byłam tak zmęczona.
Odwiózł mnie do domu, gdy znaleźliśmy się na werandzie spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
-Jest ktoś u Ciebie w domu? Czy może masz kluczę? Czy jak?-spojrzał na mnie tymi żałosnymi jak dla mnie oczami.
-Tak mam kluczę-wyjęłam z tylnej kieszeni spodni i mu podałam
On otwierając drzwi i wnosząc mnie na górę do mojego pokoju, położył mnie na łóżku i się do mnie uśmiechnął. Nie wiedziałam co mam w tej chwili zrobić.
~~~
no to akcja powoli się jakoś rozkręca. Podoba wam się? jeżeli czytałeś, to napisz komentarz, oceniający moją pracę. jeżeli chcecie wiedzieć czy pojawił się rozdział, dodaję na tt @JustinFactPL , @WojdyloNikola . <3

9 komentarzy:

  1. To opowiadanie jest suuper ;) Czekam na następny rozdział ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Super super szybko pisz kolejne. Nie mogę się doczekać .

    OdpowiedzUsuń
  3. Super czekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  4. łoooooooo fajne <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Opowiadanie nawet mi się podoba. Tylko że robisz błędy. Ja na twoim miejscu po napisaniu rozdziału sprawdziłabym go ze dwa razy czy wszystko jest dobrze. Zresztą ja sama tak robię po napisani nowego rozdziału. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Następnyy rozdziaał.!!!! *,*

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny. Zauważyłam kilka błędów, ale mam nadzieję, że w kolejnych będzie ich już mniej lub wcale. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny świetny świetny . !!!! Już nawet nie patrzę na błędy bo wiem o co chodzi , czekam na następny . : ))

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę głupio się czyta ze względu na błędy ortograficzne i wgl. Zanim wstawisz to przeczytaj ten rozdział jeszcze raz i popraw błędy. Ale po za tym, to opowiadanie świetne.

    OdpowiedzUsuń