-No bo byłem dzisiaj dokończyć nagranie dzisiaj i mam cały utwór tutaj na płycie-wyjął jakąś płytę
-Jeju kochanie, to takie wspaniałe, cieszysz się?
-Tak i to jak, a nie chcesz odsłuchać?-spojrzał na mnie
-Oczywiście że chce, dawaj tą płytę-zaśmiałam się i wzięłam od niego
Podeszłam do radia, które stało w salonie, po czym włączyłam piosenkę która tam się znajdowała.
Usłyszałam bardzo miłą melodię i głos Justina, to była taka fantastyczna piosenka. Już widziałam że znajdzie się na moim telefonie i będę ją ciągle słuchać, ustawie sobie na dzwonek.
-Kurcze Bieber to taka super piosenka, zakochałam się w niej.-odparłam
-Ej no czuję się zazdrosny-udawał fochy
-Nie masz być o co, to tylko piosenka i to jeszcze twoja, więc kurcze
-Żartuję przecież, nie przejmuj się-zaśmiał się
-I co teraz planujecie dalej robić? Bo piosenkę już macie
-Teraz mamy zamiar jeździć po różnych stacjach radiowych i promować tą piosenkę jak i mnie. Po tym chcemy wydać jakiś mały album i coś takiego.
-To znaczy że nie będę się z tobą widywać? Co ze szkoła?-naglę zdębiałam
-Będę się uczyć w trasie od radia do radia,będę mieć wolne przez 2 miesiące, raczej nie wolne, będę się uczyć w trakcie tego wszystkiego. A widywać będziemy się jak najczęściej obiecuję Ci to
Gdy to wszystko słyszałam, z całego szczęścia które mnie ogarniało, miałam łzy w oczach jak tylko pomyślałam o tym że mam się z nim nie widzieć. Że nie będzie mnie odwozić do szkoły, nie będziemy razem spędzać razem wolnych chwil. Nie byłam teraz przygotowana na to, nie teraz kiedy było tak wszystko dobrze. Nie mogłam tego zrozumieć. Niby miał przyjeżdżać najczęściej, ale przecież wiem jak to wszystko będzie. W mojej głowie pojawiały się najgorsze scenariusze.
Moja łza ciekła po policzku a Justin wytarł mi ja
-Ej Nicol czemu płaczesz? Prze ze mnie?-zaniepokoił się
-Nie przez Ciebie, boje się o nas. Co dalej z nami będzie..
-Kochanie spokojnie, damy radę, no chyba że nie chcesz żebym jechał to powiedz tylko jedno słowo a zostanę
Nie mogłam zrozumieć, ze on mógł zostawić całą moją karierę tylko dla mnie. Nie chciałam mu tego robić, później by miał do mnie żal. W sumie ja sama do siebie bym miała żal. Nie mogłam na to pozwolić.
-Nie Justin, nie możesz. Musisz jechać! My damy radę, będziemy się często kontaktować. Musisz rozwinąć to wszystko.-spojrzałam na niego
On nic nie odpowiedział tylko mnie przytulił do siebie
-Kochanie-wyszeptał-Obiecuję Ci że nie opuszczę cię choćby nie wiem co się działo. Rozumiesz? Za bardzo cię kocham, będzie wszystko dobrze, w każdej wolnej chwili będę przyjeżdżać do Ciebie, będę dzwonić w każdej wolnej chwili rozumiesz?-spojrzał mi głęboko w oczy
-Tak rozumiem kochanie, ale nie wiesz jak cholernie będę za tobą tęsknić, jak ja i tak już strasznie tęsknie jak nie widzę Cię przez 5 minut, a co dopiero jak mam 2 miesiące. To będzie dla mnie męka
-Ja wiem kochanie, ale obiecuję Ci że będzie dobrze-pocałował mnie w czoło
Przytuliłam się mocno do niego i nie chciałam go puścić, ale nagle spojrzałam na niego
-A kiedy kochanie wyjeżdżasz?-powiedziałam niepewnie
-No właśnie jutro-jego mina zrzedła
-Jak to niby?-powiedziałam podniesionym głosem
-Wiem kochanie, też jestem zawiedziony, próbowałem zmienić termin żeby jakoś jeszcze spędzić z tobą czas czy coś, ale nie mogłem nic zrobić-zesmutniał
Chyba pierwszy raz w życiu widziałam jaki jest zawiedziony, wtuliłam się w niego
-Dobrze kochanie, musimy jakoś dać radę. Ja chcę żeby ci się udało osiągnąć coś więcej, ja dam radę nie musisz się o mnie martwić.-wymusiłam to
-Kochanie pamiętaj! Ja zawsze będę pamiętać o tobie, będę pisać ci sms, dzwonić do Ciebie, będziemy rozmawiać przez skype, będzie dobrze. Jak będę miał trochę więcej czasu, obiecuję Tobie że przyjadę.
Kiwnęłam głowo twierdząco i nagle nasze usta się złączyły. Ten piękny pocałunek przerwał mój brat.
Obydwoje spojrzeliśmy w tym samym momencie na niego.
Ja mu dałam znak że ma iść na górę już.
-Wiesz co ja już będę szedł bo muszę jeszcze się spakować. Dam Ci jeszcze znak i w ogóle.
-Okej kochanie, ale jak już dojedziesz do tego pierwszego studia to daj mi znać, że wszystko w porządku i że jest dobrze?
-Oczywiście kochanie.-szliśmy w kierunku wyjścia
Stanął przede mną i spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Chciałam zapamiętać każdą jego rysę twarzy bo wiedziałam że nie zobaczę przez jakiś czas. Zamknęłam oczy i go namiętnie pocałowałam. Jak zwykle się z nim drażniłam, nie pozwalając by jego język wszedł do mojej buzi. On zjechał swoja ręką na mój tyłek i ścisnął jeden z pośladków, ja jęknęłam cicho i jego język dostał się do środka. Pieścił mi moje podniebienie. Moimi opuszkami palców jeździłam po jego plechach. Po dłuższej chwili przestaliśmy. Wiedziałam że takiego pocałunku nie będę mieć przez dłuższy czas.
Stałam tak w drzwiach w mojej piżamie i patrzyłam na niego, odprowadzając go wzrokiem do samochodu. Gdy ten w nim się znalazł, pomachałam mu, a on mi odmachał, i widziałam tylko jak odjeżdża...
~~~~~~
powiem wam szczerze że się poryczałam pisząc ten rozdział. co wy o tym sądzicie? piszcie no<3
mi też łezka poleciała , kiedy następny rozdział ? ; * <3
OdpowiedzUsuńSuper , tobie pewnie poleciala jedba z dwie lezki a ja zaczelam tak plakac ze mama mi sie zapytala czy cos mi sie nie stalo ;)
OdpowiedzUsuńteż się popłakałam <3
OdpowiedzUsuńKiedy następny ? Super.!
OdpowiedzUsuńPłaczę Db że mamy w pokoju nie ma... Ja bym się załamała :c Czekam
OdpowiedzUsuńJa też się wzruszyłam . bardzo fajny rozdział , dodaj następny szybciutko prosze . < 33
OdpowiedzUsuńŚWIETNY * - * .... SZYBKO DODAJ NASTĘĘPNY! CZEEEKAM <333
OdpowiedzUsuńBoski, ale wygląd ten z różowym był łaaadniejszy !
OdpowiedzUsuńRycze
OdpowiedzUsuńdalej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńdalej
OdpowiedzUsuń